"Idźcie zatem i czyńcie uczniami
wszystkie narody (...)"
(Mateusza 28,19)
nawigacja ::] > Biblioteka > Josh McDowell > Sprawa zmartwychwstania > Rozdział 2
Menu główne
Strona główna
Krok 0
O Kursie Jana
 1. Kurs "Boża miłość"
 2. Kurs "Spotkania"
 3. Kurs "Pomysły na życie"
 4. Kurs Zwycięstwa
 5. Kurs Wzrostu
 6. Kurs Poznania
Nagrody
Zgłoszenie na Kurs Jana

Biblioteka
Nauczyciele KSB
O KSB
Sonda
Statystyki


Rozdział 2

Oczywiste obserwacje

 

"Nie istnieje żaden dokument starożytnego świata poświadczony przez tak wspaniały zestaw świadectw tekstowych i historycznych, oferujący tak imponujący materiał historyczny, dzięki któremu może być podjęta rozumna decyzja. Żaden uczciwy człowiek nie może odrzucić źródła tego rodzaju. Sceptycyzm wobec historycznych uwierzytelnień chrześcijaństwa opiera się na irracjonalnym uprzedzeniu".

Clark Pinnock, profesor McMaster University, Toronto

 

W mojej próbie obalenia chrześcijaństwa dokonałem dziewięciu ważnych obserwacji dotyczących zmartwychwstania:

 

OBSERWACJA NR 1: Świadectwo historii

 

Zanim rozpocząłem badanie problemu zmartwychwstania Jezusa, nie zdawałem sobie sprawy, że istnieje tak wiele - historycznych, literackich i prawnych - świadectw, potwierdzających jego prawdziwość.

 

Badacz historii Rzymu

 

Profesor Thomas Arnold, przez czternaście lat dyrektor szkoły Rugby, autor trzytomowej History of Rome (Historia Rzymu), kierownik katedry historii nowożytnej w Oxfordzie, znał dobrze wartość materiału dowodowego dla ustalenia faktów historycznych.

 

Ten wielki uczony powiedział: "Od wielu lat badam historię innych czasów i oceniam świadectwa tych, którzy o nich pisali, i nie znam żadnego faktu w historii ludzkości, który byłby udowodniony przez lepszy i pełniejszy materiał dowodowy wszelkiego rodzaju - zrozumiały dla uczciwego badacza - niż ten wielki znak, który dał nam Bóg, że Chrystus zmarł i powstał z martwych".

 

Krytyk tekstu

 

Brooke Foss Wescott, uczony angielski, powiedział: "Gdy weźmie się pod uwagę cały materiał dowodowy, nie będzie przesadą stwierdzenie, że nie ma żadnego historycznego wydarzenia lepiej i bardziej wszechstronnie udowodnionego niż zmartwychwstanie Chrystusa. Jedynie uprzednie założenie, że musi ono być fałszywe, może podsunąć myśl o niewystarczalności dowodu."

 

Profesor historii starożytności

 

Dr Paul L. Maier, profesor historii starożytności na Western Michigan University, stwierdził: "Jeżeli materiał dowodowy zostanie dokładnie i uczciwie przebadany, rzeczywiście słuszne jest - według kanonów badań historycznych - wnioskowanie, że grób, w którym Jezus został pochowany, był pusty rankiem tej pierwszej Wielkanocy. I ani strzępek materiału dowodowego, który przeczyłby temu stwierdzeniu, nie został dotychczas odkryty w źródłach literackich, inskrypcjach czy archeologii."

 

Przewodniczący Trybunału Anglii

 

Lord Caldecote, przewodniczący Trybunału Anglii, napisał: "Moja wiara rozwinęła się na podstawie tego, co - jak sądzę - jest objawione w Biblii. Zwłaszcza gdy czytałem Nowy Testament - Ewangelie i inne pisma ludzi, którzy byli blisko Jezusa Chrystusa - uznałem, że podają one wystarczające i ścisłe dowody na potwierdzenie przedstawionych w nich faktów (...) Głównym miernikiem prawdziwości twierdzeń Jezusa Chrystusa jest Jego zmartwychwstanie. Zawsze, gdy badałem materiał dowodowy o zmartwychwstaniu, prowadziło mnie to do uwierzenia w nie, jako w fakt pozostający poza wszelką dyskusją".

 

Autorytet prawniczy

 

Z pewnością człowiekiem wysoce utalentowanym w dziedzinie badania świadectw historycznych był dr Simon Greenleaf. Był on sławnym profesorem prawa na Uniwersytecie Harvarda, następcą sędziego Josepha Story'ego. Znalezienie się Harvardzkiej Szkoły Prawa w elitarnej grupie wybitnych szkół prawa w Stanach Zjednoczonych jest rezultatem wysiłku tych dwóch ludzi. Greenleaf napisał trzytomowe dzieło pt. A Treatise on the Law of Evidence (Traktat o prawie dowodowym), które ciągle jest uważane za jedno z największych z dziedziny badania świadectw w całej literaturze dotyczącej procedury prawnej.

 

Aby ustalić prawdę, Greenleaf przebadał wartość historycznego materiału dowodowego dotyczącego zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Zastosował przy tym metody opisane przez siebie w Traktacie o prawie dowodowym. Swoje odkrycia zapisał w książce: An Examination of the Testimony of the Four Evangelists by the Rules of Evidence Administered in the Courts of Justice (Badanie świadectwa czterech ewangelistów zgodnie z zasadami dowodowymi stosowanymi w trybunałach sprawiedliwości).

Greenleaf doszedł do wniosku, że - według zasad badania materiału dowodowego w procesach prawnych - dowód historyczności faktu zmartwychwstania Chrystusa jest mocniejszy niż jakiegokolwiek wydarzenia w historii.

 

Minister sprawiedliwości

 

Anglik, John Singleton Copley, znany także jako Lord Lyndhurst, uznawany jest za jeden z największych autorytetów prawniczych w Wielkiej Brytanii. Był ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym, trzy razy sędzią Sądu Najwyższego Anglii i został wybrany na rektora Uniwersytetu w Cambridge - piastując w ten sposób w ciągu swego życia najwyższe urzędy, jakie można nadać sędziemu w Wielkiej Brytanii.

 

Po śmierci Copleya wśród jego osobistych papierów znaleziono zapiski na temat zmartwychwstania w świetle dowodu prawnego oraz przyczyn, dla których Lord Lyndhurst został chrześcijaninem: "Wiem doskonale, czym jest dowód, i mówię wam, taki dowód, jak ten na zmartwychwstanie, nie został jeszcze obalony".

 

Lord Darling, przewodniczący Trybunału Anglii, powiedział kiedyś: "Żaden inteligentny sędzia na świecie nie mógłby nie wydać werdyktu, że historia zmartwychwstania jest prawdziwa".

 

Racjonalistyczny prawnik

 

Dr Frank Morrison, prawnik wychowany w racjonalistycznym środowisku, uważał, że zmartwychwstanie jest jedynie czczym wymysłem, który psuje wspaniałą historię Jezusa. Czuł, że jest zobowiązany sam wobec siebie i wobec innych do napisania książki, która przedstawi prawdę o Jezusie i obali mit zmartwychwstania.

 

A jednak, studiując fakty, doszedł do innego wniosku. Waga materiału dowodowego zmusiła go do stwierdzenia, że Jezus rzeczywiście powstał z martwych. Morrison napisał książkę, lecz nie taką, jaką planował. Jest ona zatytułowana Who Moved the Stone? (Kto przesunął kamień?). Pierwszy jej rozdział nosi bardzo znaczący tytuł: The Book That Refused To Be Written (Książka, która nie pozwoliła się napisać).

 

Geniusz literacki

 

C. S. Lewis, były profesor literatury średniowiecznej i renesansowej Uniwersytetu w Cambridge, pisząc o swoim nawróceniu na chrześcijaństwo stwierdza, iż wierzył, że chrześcijanie "nie mają racji".

 

Przyjęcie chrześcijaństwa było ostatnią rzeczą, której pragnął Lewis. A jednak: "Na początku 1926 roku najbardziej zaciekły ateista, jakiego znałem, siedział w moim pokoju przy kominku i mówił, że materiał dowodowy historyczności Ewangelii jest rzeczywiście zadziwiająco dobry. "Dziwna rzecz - kontynuował. - Cała ta gadanina Frazera o śmierci Boga. Dziwna rzecz. Prawie wygląda na to, jakby już kiedyś to się wydarzyło".

 

Aby zrozumieć niezwykłość jego słów, musiałbyś znać tego człowieka (który z pewnością do tego czasu nie okazywał żadnego zainteresowania chrześcijaństwem). Jeżeli on, cynik nad cynikami, najtwardszy z twardych, nie czuł się - jakbym to wyraził - >bezpieczny<, dokąd ja mogłem się zwrócić? Czyż nie było żadnego wyjścia?"

 

Po ocenieniu podstaw i materiału dowodowego chrześcijaństwa Lewis stwierdził, że inne religie "nie mają takiego historycznego oparcia jak chrześcijaństwo". Jego znajomość literatury zmusiła go do potraktowania zapisu Ewangelii jako wiarygodnej relacji. "Byłem już zbyt doświadczony w krytyce literackiej, by uważać Ewangelie za mity".

 

W końcu profesor Lewis podjął rozsądną decyzję:

"Wyobraź sobie mnie, samego w tamtym pokoju w Magdalen, noc po nocy czującego - kiedykolwiek mój umysł odrywał się choć na sekundę od pracy - stałe, nieuchronne zbliżanie się Tego, którego tak gorąco pragnąłem nie spotkać. W końcu to, czego tak bardzo się obawiałem, przyszło na mnie. W święto Trójcy Świętej 1929 roku ustąpiłem. Uznałem, że Bóg jest Bogiem i uklękłem, by się modlić, być może jako najbardziej przybity i uparty nawrócony w Anglii tej nocy".

 

Jednym z głównych motywów napisania przeze mnie Sprawy zmartwychwstania było pragnienie przedstawienia historycznego materiału dowodowego, który ci ludzie - i wielu im podobnych - rozważali, zastanawiając się nad twierdzeniem, że "trzeciego dnia grób był pusty".

 

OBSERWACJA NR 2: Zmartwychwstanie zapowiedziane

 

Chrystus zapowiedział, że zmartwychwstanie trzeciego dnia. Jego wypowiedzi na ten temat znajdują się we wszystkich czterech Ewangeliach. Gdy Jezus zbliżał się do Jerozolimy, wziął na bok Dwunastu i powiedział im: "Zbliżamy się do Jerozolimy. Syn Człowieczy będzie wydany na śmierć. Wydadzą Go w ręce pogan na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie. A trzeciego dnia zmartwychwstanie".

 

Św. Marek pisze w swojej Ewangelii: "(...) zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie".

 

Św. Jan potwierdza to: "Jezus dał im taką odpowiedź: "Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo". Powiedzieli do Niego Żydzi: "Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?" On zaś mówił o świątyni swego ciała".

 

OBSERWACJA NR 3: Historyczna podstawa chrześcijaństwa

 

Historyczny fakt zmartwychwstania jest podstawą dla chrześcijaństwa. Mówiąc najprościej, zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa i chrześcijaństwo są nierozdzielne. Jedno nie może być prawdziwe bez drugiego.

 

Wszystko opiera się na zmartwychwstaniu

 

Apostoł Paweł podkreślił znaczenie zmartwychwstania, pisząc: "Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa. Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara (...)".

 

Dr J. N. D. Anderson, profesor prawa orientalnego i dyrektor Instytutu Wyższych Studiów Prawniczych Uniwersytetu Londyńskiego, na zakończenie swoich badań nad zmartwychwstaniem stwierdził: "Wydaje mi się, że każdy, kto chociaż raz przeczyta strony Nowego Testamentu, będzie ogarnięty narzucającym się wrażeniem, że jest to wiara mocno oparta na pewnych - podawanych jako historyczne - wydarzeniach. Gdyby te wydarzenia w rzeczywistości nie miały miejsca, byłaby to wiara fałszywa i wprowadzająca w błąd. Jeżeli jednak miały one miejsce - jest to wiara unikatowa w swoim znaczeniu i wyjątkowa w swoim żądaniu oddania się jej".

Św. Paweł idzie krok dalej i naucza, że zmartwychwstanie było dowodem, iż Jezus jest Synem Bożym.

 

Nawet dr David Friedrich Strauss, niewierzący sceptyk, który gwałtownie krytykował w Ewangeliach wszystko, co nadprzyrodzone, był zmuszony przyznać, że zmartwychwstanie jest "probierzem nie tylko życia Jezusa, lecz także samego chrześcijaństwa". Ono "jest kluczowe dla całej wiary chrześcijańskiej".

 

Przy największej nawet ostrożności trzeba stwierdzić, że Jezus kładł wielki nacisk na swoje zmartwychwstanie.

 

Oszołomiony Hindus

 

Wszystko, czego Jezus nauczał, dla czego żył i za co umarł, było uzależnione od Jego zmartwychwstania. Wyznawcom innych religii szczególnie trudno jest zrozumieć tę zależność, ponieważ prawie wszystkie one oparte są na teologicznych założeniach czy ideologii, a nie na historycznym fakcie tożsamości swego założyciela czy na wydarzeniu umiejscowionym w czasie i przestrzeni. Zależność wiary chrześcijańskiej od historii sprawia ogromne trudności wielu Hindusom.

 

Leslie Newbigin opisuje zdziwienie pewnego nauczyciela Rama-krishna Mission. Ten gorliwy i wykształcony Hindus był oszołomiony stwierdzeniem pewnego chrześcijanina, że jego wiara jest oparta na "solidnej historycznej prawdzie o Jezusie zapisanej w Nowym Testamencie". Ów Hindus myślał: "Wydawało mi się pewne, że nie można pozwolić, by tak istotne sprawy prawdy religijnej były uzależnione od przypadków historii. Jeżeli prawdy, których Jezus był przykładem i których nauczał, są prawdziwe, to są prawdziwe zawsze i wszędzie, niezależnie od tego, czy człowiek zwany Jezusem żył kiedyś, czy nie".

 

OBSERWACJA NR 4: Wiara rozumu

 

Moja czwarta obserwacja była dla mnie prawdziwym otwarciem oczu. Dotychczas myślałem, że naśladowcy Chrystusa są ślepi i ignoranccy. Słowa H. L. Menckena najlepiej wyrażają moją poprzednią postawę wobec wiary chrześcijańskiej: "Wiara może być krótko zdefiniowana jako nielogiczne przekonanie o istnieniu tego, co nieprawdopodobne".

 

Im bardziej się zagłębiałem w wiedzę historyczno-biblijną, tym bardziej uświadamiałem sobie, że chrześcijaństwo jest "wiarą rozumu". Gdy jakiś człowiek w Biblii podejmuje wezwanie do naśladowania Jezusa, jest to wiara intelektu. Jezus powiedział: "(...) poznacie prawdę (nie: zignorujecie prawdę), a prawda was wyzwoli".

 

Pewien znawca Prawa zapytał Jezusa, które przykazanie jest największe. Jezus odpowiedział: "Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem (...) i całym swoim umysłem". Człowiek nigdy nie musi popełniać "intelektualnego samobójstwa", gdy chce zaufać Jezusowi jako swemu Panu i Zbawcy. Wierzący jest wzywany do gotowości, by zawsze udzielić odpowiedzi (intelektualnej) na pytanie, dlaczego wierzy.

 

Dr George Eldon Ladd zauważa: "Wiara chrześcijańska nie oznacza skoku w ciemność, irracjonalnej łatwowierności, zaufania wbrew dowodom i wbrew rozsądkowi. Oznacza wierzenie w świetle faktów historycznych, zgodnie z materiałem dowodowym, na podstawie świadectw".

 

OBSERWACJA NR 5: Możliwość cudów

 

Trzeba być ostrożnym przy badaniu faktu zmartwychwstania, by nie wykluczyć go z historii z powodu uprzedzeń w stosunku do wszystkiego, co wiąże się z nadprzyrodzonością lub cudem.

 

Jest pewna postawa, często przyjmowana przez badaczy historii, którą nazywam "pozostałością Hume'a". Opiera się ona na argumencie przedstawionym przez Hume'a, że wiara może być uzasadniona przez prawdopodobieństwo, a prawdopodobieństwo ma podstawę w jednolitości i stałości natury. Innymi słowy, mamy rację wierząc doświadczeniom, które są normalne dla zwykłych ludzkich przeżyć. Wszystko, co wykracza poza naturalne doświadczenia - tak jak cuda - powinno być odrzucone.

 

Na przykład, co jest bardziej prawdopodobne: to, że świadkowie zmartwychwstania Jezusa pomylili się, czy to, że Jezus zmartwychwstał? Według "nowoczesnej naukowej metody Hume'a" odpowiedź jest oczywista, ponieważ cuda po prostu nie mogą się wydarzyć.

 

Naturalne wyjaśnienie

 

Innym sposobem wyrażania tych uprzedzeń przy penetracji historii jest twierdzenie, że żyjemy w zamkniętym wszechświecie, w którym żaden czynnik nadprzyrodzony nie może interweniować. Inaczej mówiąc, każde wydarzenie (przeszłe, teraźniejsze i przyszłe) musi mieć jakieś naturalne wyjaśnienie, co całkowicie wyklucza działanie jakiejkolwiek siły nadprzyrodzonej. Niezależnie od tego, co się wydarzyło i jak wiarygodne są dowody, przyjęcie takiej postawy sprawia, że to, co nadprzyrodzone lub cudowne, musi być odrzucone.

 

Wniosek pewnego filozofa

 

Zostałem poproszony o wykład dla grupy studentów filozofii, któremu przysłuchiwał się także dziekan wydziału filozofii. Gdy przedstawiłem literackie i historyczne świadectwa boskości Chrystusa, ów profesor zaczął zasypywać mnie pytaniami i zarzutami podważającymi fakt zmartwychwstania. Po dziesięciu minutach pewien student przerwał i postawił profesorowi bardzo interesujące pytanie:

- Panie profesorze, jak pan sądzi, co się wydarzyło owego ranka?

Profesor spojrzał na mnie, a potem na chłopaka.

- Nie wiem, co się wydarzyło - powiedział ostrożnie. Potem, zanim student zdążył się odezwać, dodał: - Lecz to nie było zmartwychwstanie!

- Czy pańska odpowiedź jest rezultatem badania materiału dowodowego? - zapytał młodzieniec.

Odpowiedź brzmiała: - Nie! Jest ona rezultatem mojego światopoglądu filozoficznego.

Na innym wielkim uniwersytecie kilku studentów wręczyło moją pierwszą książeczkę, Evidence That Demands a Verdict (Dowody, które domagają się decyzji), dziekanowi wydziału historii z prośbą o ocenę. Po kilku miesiącach jeden ze studentów odwiedził dziekana i zapytał o jego opinię.

- Książka ta zawiera jedne z najbardziej przekonujących argumentów historycznych przemawiających za chrześcijaństwem, jakie kiedykolwiek czytałem - stwierdził profesor.

Studentowi mocniej zabiło serce. Potem jednak dziekan dodał: - Nie podpiszę się jednak pod wnioskami, do których doszedł pan McDowell.

- Dlaczego? - zapytał zdumiony student.

- Z powodu moich poglądów filozoficznych - padła odpowiedź.

Nie chodziło o brak materiału dowodowego. Wniosek został wyprowadzony wbrew niemu.

 

Ograniczenia teorii Hume'a

 

Dr Lawrence Burkholder, dziekan Wydziału Kościoła w Harvard Divinity School, przyznaje, iż na jego podejście do historii wielki wpływ wywarł argument Hume'a twierdzący, że aby coś było prawdziwe, musi pasować do jednolitości natury. Po uświadomieniu sobie, że każde wydarzenie historyczne w pewien sposób odbiega od naturalnych ludzkich doświadczeń, wyznał on jednak: "Zaczynam odczuwać ograniczenia Hume'a".

 

Dr Burkholder twierdzi, że argument Hume'a przeciwko cudom "ogranicza możliwość zaakceptowania tego, co w późniejszych chwilach i wydarzeniach odkrywam jako fakt. On mówi mi, że nie mogę wierzyć w nic, co nie jest zgodne z poprzednim doświadczeniem. Coraz bardziej odkrywam jednak, że nie mogę przepowiadać przyszłości. Stwierdzam, że jestem coraz bardziej powściągliwy, gdy przychodzi powiedzieć, co jest możliwe, a co nie; co się może wydarzyć w przyszłości, a co nie może. Ta sama powściągliwość - z mojej strony - zaczyna także przejawiać się w obawach przed mówieniem, co mogło, a co nie mogło się wydarzyć w przeszłości".

 

Profesor Burkholder dodaje: "Wydaje mi się, że mam pewne prawo, by być otwartym na możliwość, iż mogło się wydarzyć coś, co przez analogię nazywamy zmartwychwstaniem".

Profesor Clark Pinnock, mówiąc o metodologii Hume'a i o dostrzeganiu w wydarzeniach cech jedynie naturalnych, zauważa: "Doświadczenie przeciwne cudom byłoby jednolite wtedy, gdybyśmy wiedzieli, że wszystkie doniesienia o cudach są fałszywe - a tego nie wiemy. Nikt nie ma nieomylnej wiedzy na temat praw natury, by mógł wykluczyć od początku samą możliwość nadprzyrodzonych wydarzeń. Nauka może nam powiedzieć, co się wydarzyło, lecz nie może powiedzieć, co może - albo co nie może - się wydarzyć. Nauka obserwuje wydarzenia; ona ich nie stwarza. Historyk nie decyduje o tym, co historia może zawierać; jest otwarty na to, o czym mówią świadectwa. Powoływanie się na Hume'a jest dowodem niezrozumienia historii".

 

Dr Wolfhart Pannenberg z Uniwersytetu Monachijskiego dodaje: "Odpowiedź na pytanie (...) czy coś wydarzyło się, czy nie w jakimś konkretnym czasie przed jakimś tysiącem lat, może być oparta jedynie na argumencie historycznym".

 

Potrzeba badania historycznego

 

Dr John Warwick Montgomery, pisząc o tych, którzy stale powołują się na zamknięty system wszechświata (wszystkie wydarzenia muszą mieć jakieś naturalne wyjaśnienie), stwierdza z naciskiem: "Od czasów Einsteina żaden współczesny (człowiek) nie ma prawa wykluczania możliwości jakichś wydarzeń na podstawie uprzedniej znajomości praw natury. Jedynym sposobem dowiedzenia się, czy jakieś wydarzenie może mieć miejsce, jest zbadanie, czy rzeczywiście miało ono miejsce. Tak więc problem cudów musi być rozstrzygnięty w zakresie badań historycznych, nie w zakresie filozoficznych spekulacji".

 

Wraz z przeminięciem epoki odkryć Newtona musimy zostawić miejsce dla nieprzewidzianych, niespodziewanych i nieobliczalnych zjawisk we wszechświecie.

 

Dr Vincent Taylor, znany krytyk Nowego Testamentu, ostrzega przed zbyt wielkim dogmatyzmem. Pisze na temat ograniczeń nauk przyrodniczych w ocenie cudów: "W ostatnich pięćdziesięciu latach zbyt często byliśmy zaskakiwani odkryciami, które kiedyś były uznawane za niemożliwe. Dożyliśmy ogłoszenia wiadomości o rozszczepieniu atomu, uznania przez przyrodników wszechświata za >raczej wielką myśl niż wielką maszynę<. Ta zmiana poglądów nie zmusza oczywiście do powszechnej wiary w cuda, lecz oznacza, że - przy odpowiednich warunkach - cuda nie są niemożliwe; żaden przyrodniczy ani filozoficzny dogmat nie stoi temu na przeszkodzie".

 

Francuz Ernest Renan nie wierzył w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Przyznał, że zaczął swoje badania nad Jego życiem z założeniem wstępnym: "Nie ma czegoś takiego jak cud. Dlatego zmartwychwstanie nie miało miejsca". Postawa taka nigdy nie byłaby tolerowana w procesie sądowym. Wniosek, który wyciągnął Renan w sprawie zmartwychwstania Chrystusa, był oparty nie na badaniu historycznym, lecz raczej na spekulacji filozoficznej.

 

Taka postawa umysłu przypomina człowieka, który mówi: "Podjąłem już decyzję - nie wprowadzajcie zamieszania faktami".

 

OBSERWACJA NR 6: Fakt, nie fabuła

 

Ważnym argumentem było dla mnie spostrzeżenie, że wyznawcy Jezusa Chrystusa znali różnicę między faktem a fabułą, między rzeczywistością a fantazją. Często słyszałem oskarżenia, że ludzie w czasach Chrystusa byli skłonni do wiary w mity. Między innymi Rudolf Bultman chce, abyśmy uwierzyli, że współcześni Jezusowi ludzie byli naiwni i prymitywni. Badania wykazują jednak, że twierdzenie o naiwności ludzi pierwszego wieku jest mocno przesadzone.

 

Apostoł Piotr napisał: "Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale nauczaliśmy jako naoczni świadkowie (...)". Apostoł Paweł ostrzegał ludzi, by nie zajmowali się "(...) baśniami i genealogiami bez końca".

 

Chociaż ludzie w pierwszym wieku nie mieli takiej wiedzy na temat wszechświata i praw natury, jaką my mamy dzisiaj, wiedzieli z pewnością, że niewidomy od dziecka człowiek zazwyczaj do śmierci pozostaje niewidomy. Byli więc zdziwieni, gdy Jezus uzdrowił ślepca. "Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia" - mówili.

Wiedzieli także, że ludzie martwi "mają skłonność" do pozostawania martwymi. Sposób potraktowania św. Pawła na Areopagu w Atenach pokazuje, że w starożytnym świecie ludziom tak samo trudno było uwierzyć w zmartwychwstanie jak nam dzisiaj.

 

Poza tym św. Tomasz, nazwany "Niewiernym Tomaszem", powiedział: "Słuchajcie, nie każdego dnia ktoś powstaje z martwych. Muszę mieć jakiś dowód". Stwierdził stanowczo: "Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ, (...) i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę".

 

Po kilku dniach Jezus powiedział Tomaszowi: "Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym! Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój!".

 

OBSERWACJA NR 7: Nieskuteczność metody przyrodniczej

 

Wielu ludzi twierdzi, że nic nie może być przyjęte za prawdę, jeżeli nie może być udowodnione metodami nauk przyrodniczych. Gdy wykładam na temat historycznych aspektów zmartwychwstania na uniwersytetach, zawsze pojawia się pytanie: "Czy możesz to udowodnić metodami nauk przyrodniczych?" Natychmiast odpowiadam: "Nie". Nowoczesne metody przyrodnicze nie znajdują zastosowania przy badaniu prawdziwości wydarzeń dotyczących śmierci, pogrzebu i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, bowiem nie są w stanie ich zbadać.

 

Obserwacja przez powtarzanie

 

Dowód przyrodniczy polega na wykazaniu, że coś jest faktem, przez przeprowadzenie eksperymentu w obecności osoby kwestionującej ten fakt. W tym celu stwarza się kontrolowane środowisko, dokonuje się obserwacji, zapisuje wyniki i weryfikuje empirycznie hipotezy. "Metoda przyrodnicza (...) jest związana z pomiarem zjawisk, eksperymentem i powtarzaną obserwacją". Dr James B. Conant, były rektor Harvardu, pisze: "Nauki przyrodnicze to zestaw wewnętrznie powiązanych koncepcji i schematów myślowych, które powstały w wyniku doświadczeń i obserwacji".

 

The Basic Dictionary of Science (Podstawowy słownik nauk przyrodniczych) opisuje wiedzę przyrodniczą jako "wiedzę opartą na obserwowaniu i testowaniu faktów". The Harper Encyclopedia of Science opisuje metodę przyrodniczą jako "technikę kontrolowanej obserwacji stosowanej w poszukiwaniu wiedzy".

 

Nauki przyrodnicze są ograniczone

 

Główną siłą nauk przyrodniczych jest gromadzenie pomiarów z powtarzanych obserwacji i testowania hipotez. Dlatego nowoczesna metoda przyrodnicza jest możliwa do stosowania jedynie dla wydarzeń czy faktów powtarzalnych. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, jako nadprzyrodzone wydarzenie w historii, leży poza zasięgiem badań nauk przyrodniczych z powodu niemożliwości powtórzenia go w kontrolowanym środowisku. W książce Więcej niż cieśla przedstawiam dokładniej różnicę między przyrodniczą a prawniczą metodą dochodzenia do prawdy.

 

OBSERWACJA NR 8: Kryteria historyczne

 

Zmartwychwstanie Chrystusa musi być badane przy zastosowaniu tych samych kryteriów, które stosuje się do każdego innego wydarzenia w historii. Naśladowcy Jezusa twierdzili, że Jezus "(...) po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje (...)". Św. Łukasz posłużył się tutaj słowem tekmerion, które oznacza "możliwy do zademonstrowania dowód". Wiara pierwotnego Kościoła była więc oparta na rzeczywistych doświadczeniach.

 

Stało się dla mnie jasne, że jeżeli mam odkryć, co rzeczywiście się wydarzyło w pierwszy poranek Wielkanocny, muszę stosować w moich poszukiwaniach historyczne kryteria prawdy.

 

Potrzeba wystarczającego materiału dowodowego

 

Żyjemy w świecie, który domaga się odpowiedniego materiału dowodowego, zanim w coś uwierzy. Zadaniem tej książki jest przedstawić taki materiał w sprawie zmartwychwstania.

Wolfhart Pannenberg jest profesorem teologii systematycznej na uniwersytecie w Monachium. Zajmuje się głównie problemem związku między wiarą a historią. Ten wielki uczony powiedział: "To, czy zmartwychwstanie Jezusa miało miejsce, czy nie, jest pytaniem historycznym i historyczny problem w tym miejscu jest nie do uniknięcia. Tak więc problem ten musi być rozwiązany na poziomie argumentów historycznych".

 

Do materiału dowodowego należy podchodzić z uczciwym, szczerym poglądem na historię. Badanie nie może być poprzedzone przyjęciem z góry określonych koncepcji czy wniosków. Trzeba pozwolić, by materiał dowodowy przemawiał sam za siebie.

 

Historyk Ronald Sider pisze o konieczności zachowania obiektywizmu w badaniach historycznych: "Co powinien zrobić krytyczny historyk, gdy materiał dowodowy wskazuje bardzo wyraźnie na prawdziwość wydarzenia, które jest sprzeczne z jego oczekiwaniami i jest przeciwne naturalistycznemu spojrzeniu na rzeczywistość? Otóż twierdzę, że musi on iść w ślad za swoimi krytycznie zanalizowanymi źródłami. Nienaukowe jest rozpoczynanie od filozoficznego założenia wstępnego, iż cuda nie mogą się wydarzać. Jeżeli nie unikniemy takiego jednostronnego założenia wstępnego, interpretacja historii stanie się jedynie propagandą.

 

Mamy prawo domagać się dobrego materiału dowodowego dla wydarzenia, którego nie widzieliśmy, lecz nie możemy sądzić rzeczywistości przez nasze ograniczone doświadczenie. I chciałbym stwierdzić, że mamy dobry materiał dowodowy dotyczący zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu".

 

Właściwe podejście

 

Historyk z Erlangen, Ethelbert Stauffer, również przedstawia swoje myśli na temat podejścia do historii: "Co robimy my (jako historycy), gdy doświadczamy niespodzianek, sprzeciwiających się wszystkim naszym oczekiwaniom, może wszystkim naszym przekonaniom, a nawet całemu naszemu rozumieniu prawdy? Mówimy to, co pewien wielki historyk zwykł mawiać w takich sytuacjach: >Z pewnością jest to możliwe<. Dlaczegóż by nie? Dla krytycznego historyka nic nie jest niemożliwe".

 

Philip Schaff, także historyk, dodaje do powyższego: "Celem historyka nie jest konstruowanie historii według przyjętych z góry koncepcji i dostosowywanie jej do swoich własnych upodobań, lecz odtworzenie jej z najlepszych świadectw i pozwolenie im, aby mówiły same za siebie".

 

Jeżeli mamy oceniać historyczność Jezusa, powinniśmy być równie bezstronni, jak w stosunku do każdej innej postaci w dziejach. Dr F. F. Bruce z Uniwersytetu Manchester w Anglii stwierdza, że "Historyczność Chrystusa jest tak oczywista dla historyka pozbawionego uprzedzeń jak historyczność Juliusza Cezara. To nie historycy rozpowszechniają teorie przedstawiające Chrystusa jako mit".

 

Postawa krytyczna

 

Ostatecznym testem historycznym sprawy zmartwychwstania jest to, czy związane z nim wydarzenia są potwierdzone przez materiał dowodowy.

 

W tym miejscu trzeba podkreślić, iż należy szczególnie troskliwie i uważnie badać dane dotyczące zmartwychwstania Chrystusa. Krytyczny historyk będzie chciał dokładnie sprawdzić świadectwa, potwierdzić śmierć zadaną przez ukrzyżowanie, zbadać procedury pogrzebowe, poświadczyć doniesienia o tym, że Jezus był żywy trzeciego dnia i że grób był pusty. Potem należałoby dokładnie rozważyć wszystkie możliwe wyjaśnienia powyższych wydarzeń. Następnie konieczne byłoby rozpatrzenie jeszcze innych dotyczących tej sprawy dowodów i wyciągnięcie odpowiedniego wniosku.

 

Czy brzmi to interesująco? Taką właśnie procedurę chcę przeprowadzić na następnych stronach tej książki.

 

OBSERWACJA NR 9: Rzetelny dokument historyczny

 

Nowy Testament jest głównym źródłem informacji historycznych na temat zmartwychwstania. Z tego powodu wielu krytyków XIX i XX wieku atakowało jego rzetelność i autentyczność. Zasada "starożytnego dokumentu" zawarta w Federal Rules of Evidence (Federalnych zasadach postępowania dowodowego) pozwala na uwierzytelnienie dokumentu przez wykazanie, że:

 

1) jest on w takim stanie, że nie stwarza żadnego podejrzenia co do swojej autentyczności;

 

2) znajdował się w miejscu, w którym - jeżeli jest autentyczny - powinien się według wszelkiego prawdopodobieństwa znajdować;

 

3) w czasie, w którym ktoś się na niego powołuje, jego istnienie jest znane przynajmniej od dwudziestu lat.

 

Dr John Warwick Montgomery, prawnik i dziekan Szkoły Prawa Simona Greenleafa, pisał o zastosowaniu powyższej zasady do dokumentów Nowego Testamentu: "Ta zasada, zastosowana do Ewangelii i poparta odpowiedzialną krytyką tekstu, ustaliłaby autentyczność w każdym sądzie".

F. C. Bauer, wraz z innymi krytykami, przyjmował jednak, że Nowy Testament został napisany dopiero pod koniec drugiego wieku. Uważał, że pisma te pochodziły głównie z mitów czy legend, które rozwinęły się w długim okresie między śmiercią Jezusa a spisaniem owych opowieści.

 

CZYTAJ DALEJ... 

 



Copyright © 2003 - 2018 AGAPE. Wszelkie prawa do serwisu  zastrzeżone.
Created by HORNET.COM.PL
WEB interface